niedziela, 4 marca 2012

Kontakty z Anią dziś

25.02.2012 sobota, około 16.40 idę jak co tydzień na widzenie z dzieckiem. Ostatnio byłem trochę chory, katar, jakby objawy grypy, nie chciałem zarazić czym malotki, nie pojechałem, moja strata. Pewnie grali czekając na mnie jak zwykle bo sms-a wysłałem że przyjadę. Mamie się nie chce grać, mówiła, ale siedzieć musi przez dwie godziny, i grać, w koguta i kurki, spuszcza się piłeczkę plastikową na kurki, która wyjdzie pierwsza na górę wygrywa. Albo w cygana, świnie, ostatnio wszystko im się już znudziło więc wymyślili w państwa i miasta. Marysia i Julia kuzynki Ani no i mama. Mama gra bardzo często z Anią bo Ania jest za mała kuzynki 4 i 3 klasa szkoły podstawowej a Ania dopiero do zerówki ale daje radę, oczywiście często z pomocą mamy.
Jeszcze pół roku temu często to ja grałem z Anią, pomagałem jej na kuzynki, gdy przychodziłem mama lub babcia nawet jak była w pokoju to wychodziły i mogłem się bawić z dzieckiem. Razem z Anią uzgadnialiśmy w co się będziemy bawić no i zaczynało się. Oprócz tego że czasem się darła na mnie, pyskowali z babcią i dziadziem wszyscy na mnie to miałem wspaniały kontakt z dzieckiem. Nawet zarzucali mi że owinąłem ją sobie wokół palca, bo jak przychodziłem to nie mogła się doczekać kiedy przyjdę, i gdy zdarzyło się że nie przyszedłem to miała pretensje :)
Malotka mała
I to w soboty i w niedziele mogłem przychodzić.
Teraz to się zmieniło.
Powiem dzień dobry a one nic. Potrafią przez ponad dwie godziny grać i do mnie ani słowem się nie odezwie Ania.
A gdy przyjdę w niedzielę to mnie nie wpuszczą no bo byłem w sobotę.
Wszystko zaczęło się w tamtym roku w lecie gdy wystąpiłem do sądu o kontakty z dzieckiem. Bo do tego czasu mogłem się bawić z nią na terenie posesji ale za bramę nie mogłem z nią wyjść.
No i zaczęło się.
Powstała przeciwko mnie cała rodzina, łącznie z rodziną pan były szwagier, i szwagierka z którą jeszcze dało się wcześniej porozmawiać. Ale i ją przeciągnęli.
Zaangażowała się nawet sąsiadka i w sądzie była świadkiem państwa Szybkich.
Sąd Rodzinny też działa na jakiejś dziwnej zasadzie, nie chcę dopuszczać myśli że jest nieobiektywny.
Przedstawiłem Sądowi materiały dźwiękowe na których jest wyraźnie pokazane jak mnie traktują gdy przychodzę do dziecka. To Sąd dał wiarę pani która przeprowadziła wywiad środowiskowy, gdzie pani eks żona i jej rodzice już odpowiednio naświetlili sprawę. Moje materiały nie zostały przyjęte jako dowód.
Wystąpiłem o przyznanie mi przynajmniej kontaktów tymczasowych w miejscu zamieszkania Ani, jak dotychczas w soboty i niedziele, żeby mi tylko nie przeszkadzano w tych kontaktach.
Sąd dwa razy odrzucał mój wniosek z powodów formalnych, za trzecim razem do kwestii formalnych już nie mógł mieć zarzutów to poddał w wątpliwość zasadność wniosku.
Materiałów dźwiękowych które Sądowi przedłożyłem nawet Sąd nie przesłuchał.

Dlatego zastanawiam się czy nie pójść do prokuratury?
Działam sam na razie, nie mam stałego adwokata, korzystałem tylko z porad.
Adwokat poradził mi jeszcze żeby próbować zastosować mediację. Byłem w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, może z urzędu gdy ktoś do nich się uda to przyjdzie im chociaż drobna refleksja.

5 komentarzy:

  1. Jasam, dlaczego nie spotykasz się z dzieckiem w tygodniu? Czy nie masz na to czasu, czy jesteś za daleko?
    Czy dzwonisz do córki?
    W jaki sposób jesteś zaangażowany w jej życie?
    Dlaczego wnioskowałeś tylko o spotkania w soboty i w niedziele?

    Dziwne, że nikt nie staje po Twojej stronie. Odwrócili się szwagier i szwagierka, a także sąsiedzi?
    Wiesz w mojej okolicy jest tak, że nawet jeśli ktoś jest "obcy" a jest w porządku, to wszyscy za nim obstają. Ludzie potrafią oceniać obiektywnie.
    Nie bardzo chce mi się wierzyć, że cały świat nagle staje się Twoim wrogiem.
    Kurcze Jasam, co jest nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kwestionuj... bo Cię wytnie... Jasamale nie przyjmuje do wiadomości, że jego postępowanie może nie jest dobre i normalne, jak próbuje to sam sobie i innym wmawiać.

      Usuń
    2. W tygodniu jest mi trudno, pracuję, mam nienormowany czas pracy, czasem trzeba aż się zrobi to co jest potrzebne na transport, reguły kończę koło 16-17, lecz czasem jak mówię trzeba zostać, trudno by mi było zdążyć na określoną godzinę.
      No i przede wszystkim Oni nie zgadzają się na odwiedziny dziecka w środku tygodnia, nieraz miałem wolne w zimie, przyszedłem to zamknęli mi drzwi przed nosem.

      Nie dzwonię, Ania nie ma telefonu, ale zapowiadam się sms-em u Pani eks żony.

      Gdy przyjechałem z zagranicy, z początku nie pracowałem chciałem widzieć jak najczęściej dziecko. Powiedzieli że w soboty po południu do bajki, i w niedziele do południa mi wystarczy. I że niech sąd przyzna mi więcej jeśli chcę.
      Zdałem sobie sprawę że sąd więcej nie przyzna.

      Teraz praktycznie nie jestem zaangażowany w życie dziecka, przychodzę a ono traktuje mnie jak powietrze, już parę miesięcy, wcześniej byłem zaangażowany tak trochę pośrednio, przynosiłem zabawki, bawiliśmy się, co do decyzji to nie miałem żadnych praw. Pani eks uzurpuje sobie prawa do wszelkich decyzji w sprawie dziecka.


      W twoich stronach tak jest, to jest ludzkie, w naszych stronach, w tamtych stronach też tak jest. Tylko zrozum, to jest rodzina, Oni wiedzą że źle postępują, ale nie przyznają się do tego za nic, za nic! Niedawno byłem u cioci pani eks żony żeby wpłynęła na nich żeby mi nie bronili dostępu do dziecka, nawet nie chciała wysłuchać mnie, to ona podpowiedziała żeby moja pani eks poszła do prokuratury. Szkoda fajna kobieta była z niej, jest nadal myślę, ale trzyma z rodziną, myślę że nie wie wszystkiego, ale no cóż...

      Usuń
  2. Jasam, zaglądam tu ostatnio rzadziej, bo Ty sam nie piszesz tu zbyt często.
    Dlaczego podczas rozwodu nie ustalałeś jak mają wyglądać Twoje kontakty z córką?
    Może zanim zdecydowałeś się na rozwód, trzebabyło zadbać o dobre relacje z dzieckiem.
    Swoją decyzją chciałeś udowodnić coś żonie, a w rezultacie zrobiłeś sam sobie krzywdę. Uniosłeś się honorem i na co Ci się on zdał? To Ty chodzisz i skomlesz o spotkania z Anią, a żona śmieje Ci się w twarz i wykorzystuje to przeciwko Tobie.
    Jasam, na Twoim miejscu, bez względu na reakcję rodziny, przyjeżdżałabym nawet w tygodniu i stałabym pod drzwiami tak długo, aż pozwoliliby mi zobaczyć się z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisze zbyt często bo muszę też czym innym się zająć, jakoś trzeba zarabiać na życie, mam chorą matkę na wózku też troszkę czasu to pochłania, no i internet coś szwankuje ostatnio.

      Gdy był rozwód ja akurat na stałe byłem za granicą, tutaj przyjeżdżałem tylko około raz na miesiąc, na 1,5 do dziecka. Miałem z tego powodu ograniczone prawa rodzicielskie więc o uregulowaniu kontaktów nie mogło być mowy.
      Gdy przyjechałem do Polski na stałe to po jakimś roku poszedłem do sądu o przywrócenie pełni władz rodzicielskich, i sąd to zrobił.
      Do dziecka przychodziłem 2 razy w tygodniu, mimo że byłem traktowany jak opisywałem to wcześniej to dwa razy w tygodniu jednak nie zabraniali mi. Częściej i tak było by mi trudno ponieważ pracuję, a kończę różnie, przeważnie 17-18, tak więc do bajki ciężko było by się wyrobić w czasie, a czas miałem do bajki bezwzględny. Poza tym nie miałem głowy, jeszcze do tego, nie jest łatwo pozbierać się po rozwodzie, życie się przestawia całkowicie, trzeba na nowo zaczynać wszystko.
      Chciałem zebrać też trochę dowodów tego jak mnie tam traktują, żeby pokazać w sądzie, jako argument żeby tam nie widywać się z dzieckiem.
      Relacje z dzieckiem od urodzenia do teraz miałem bardzo dobre. Bawiliśmy się, nawet pani eks zarzucała mi że okręciłem sobie Anię woków palca i jak tylko się nie pojawiam to pyta kiedy przyjdę co chwila.
      Dopiero ostatnio te relacje zmieniły się o 180 stopni.
      Masz rację śmieje mi się w twarz że udało jej się dziecko ustawić i że dziecko mnie nie chce.
      Może i uniosłem się honorem, może powinienem chodzić potulnie i znosić to wszystko może i miałbym nadal te 2 razy w tygodniu widzenia, i Ania by mnie chciała widzieć????
      Może??
      Teraz już zaczyna więcej rozumieć, jeśli by jej i tak nie zaczęli nastawiać.
      Przedtem nawet nie dali rady jej nastawiać, nie mówiła jeszcze dobrze, nie rozumiała wiele, była za mała do takich intryg.

      Usuń