Myślę nauczyć się jazdy na rolkach. Żeby nauczyć Anię.
Mam nadzieję że to wszystko wróci do normy, że znowu będzie chciała mnie widzieć.
Troszkę już mi się wyczerpały pomysły czym mógłbym ją zainteresować.
Teraz jak jakąś zabawkę przyniosę to przeważnie zabieram ze sobą.
Dalej jestem jak powietrze.
Pamiętam jakieś 2 lata temu przyniosłem taki szmaciany namiot pokojowy, na drucianym stelażu. Miał okna, i drzwi. A w środku trochę kolorowych piłeczek plastykowych. Pamiętam że jak weszła do środka to oczka aż się błyszczały, a jaka buzia była uśmiechnięta :)
Potem przez długi czas bawiliśmy się w nim w kotka i myszkę, albo w lisa i króliki, lis był sprytny i zastawiał różne pułapki na króliki, ale i króliki się nie dawały :):):)
Teraz nie mam już takiego pomysłu.
Ale teraz robi się ciepło więc będzie się bawiła na zewnątrz.
Może znów jak w poprzednich latach będziemy się bawić w chowanego, i grać w piłkę?
Widzę jak cały czas spogląda na mnie znacząco, ale się nie odezwie ani słowem, chociaż pytam się o to i owo.
Może jak przyjadę na rolkach to się zainteresuje.
Najtrudniej było ją przestawić żeby przestała lubić tatę. Gdy to się im udało, teraz już jest łatwo. Wystarczy podtrzymywać, stale mówić że widzisz tata jest zły, nie kocha Ciebie, nie odzywa się.
Ja jestem z charakteru że gdy mnie gdzieś nie chcą to się nie narzucam. A tam czuję się jak intruz, niechciany, i tylko z musu tolerowany.
Tak jak mi zaraz po rozwodzie zaraz powiedziała że: NIE CHCE MNIE W OGÓLE WIDZIEĆ!
I tylko rodzice, i brat wytłumaczyli jej że tak się nie da, że sąd przyzna mi widzenia.
Więc mam widzenia ale dziecko przestało się do mnie odzywać.
A dziadziu mówi: TO CO ZROBISZ JAK DZIECKO NIE CHCE SIĘ Z TOBĄ BAWIĆ?
BĘDZIE MI TU STAŁ JAK SŁUP!
JA NIE MAM Z TOBĄ PRZYJEMNOŚCI.
To wtedy jak Ania mi powiedziała: Oczepisz się o mnie czy nie!!!?
A mama jeszcze mówi: ANIA POWIEDZIAŁAŚ, ZAMYKAJ DRZWI BO ZIMNO!
Poszła do kuchni i zamknęła drzwi.
Stałem tak na korytarzu jeszcze z 15-20 minut, nie wiedząc co robić? Zatkało mnie.
Potem jeszcze w samochodzie przesiedziałem z pół godziny zanim ruszyłem.
To że mojej pani eks się odmieniło i postanowiła znowu zostać singlem w porządku. Pozbierałem się już chyba. Przyjąłem to.
Po co im ktoś taki jak ja? To tylko kula u nogi ktoś taki jak przedstawiają w około, w Sądzie cywilnym, biskupim, do wszystkich krewnych i sąsiadów.
Dobrze że stamtąd poszedłem. Po co im ktoś taki jak ja?
Ale że dziecko nastawia przeciwko, manipuluje nią, za to powinna ponieść odpowiedzialność.
I do tego doprowadzę. Ten blog między innymi mi w tym pomoże liczę.
Ja jestem bierny jak tam przyjdę do dziecka, nie wnoszę pretensji, nie awanturuję się że mnie tak traktują, nie protestuję. Protesty tylko by pogorszyły i tak złą już moją sytuację, ponieważ oni nie liczą się z niczym i z nikim, przy dziecku krzyczą na mnie, nawet do bitki skaczą. A dziecko wtedy skulone. Ale to tata jest zły, no bo jak mama, babcia i dziadzio wszyscy drą się na tatę, to na pewno tata musi być zły.
Wszystko jednak zapisuję i rejestruję.
Sąd na razie nie daje temu wiary. Daje wiarę kuratorowi który przeprowadził wywiad środowiskowy już dwukrotnie. Oczywiście wszyscy naświetlili odpowiednio sprawę.
I Ania powiedziała że nie chce widzieć taty.
No i co zrobię?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz