Dopóki byłem cicho, pokornie przychodziłem i prosiłem o widzenie z dzieckiem, mogłem
się widywać.
Wyzywali mnie, mówili wszystko co złe na mnie do dziecka, ale mogłem dziecko widzieć, nawet dwa razy w tygodniu.
Ale ostatnio zacząłem mówić do jej krewnych, sąsiadów jak pani żona i jej rodzice postąpili
ze mną.
Wystąpiłem też do sądu o ustalenie kontaktów z dzieckiem żebym mógł ją chociaż na spacer czasem zabrać, na plac zabaw, do kina, żeby zobaczyła drugą babcię itp. Bo ma 6 lat ale drugiej babci (mojej matki) jeszcze nie widziała. Zna tylko jedną babcię i jest to najlepsza babcia na świecie.
Ja nie mogę nigdzie nawet poza płot wyjść bo jestem nieodpowiedzialny, dziecku nagadali i teraz to już nawet nie chce. Kiedyś pytała się mamy czy może pójść do mnie, teraz to już nie chce.
No więc się zaczęło. Teraz mogę się spotykać tylko raz w tygodniu, a i to jak przyjdę, to dziecko czasem ani słowa się do mnie nie odezwie, tylko na przykład gra z mamą i kuzynką w jakąś grę przez 2 godziny, cały czas jak ja jestem.
Jakiś miesiąc temu wyszła na korytarz jak przyszedłem, i powiedziała że nie chce żebym przychodził.
A gdy zapytałem czemu, że jeśli nie chce to nie musi się ze mną bawić, ja tylko chciałbym na nią popatrzeć.
Powiedziała że nie chce. W końcu mówi: "OCZEPISZ SIE O MNIE CZY NIE!!!!?" dosłownie.
A mama mówi - powiedziałaś, Aniu to zamykaj drzwi bo zimno.
Stałem tam jeszcze dobre 20 minut sam na korytarzu, zanim z powrotem ubrałem buty i poszedłem do domu.
A dlaczego wcześniej nie poszedłeś do sądu? Tylko dopiero teraz się obudziłeś.
OdpowiedzUsuńTo smutne, że tak Ciebie potraktowali. Czy warto więc było zaczynać?
OdpowiedzUsuńMogłeś widywać dziecko ile chciałeś, a teraz?
Może trzeba było jakoś uprosić. przedstawić konkretne argumenty?
No to żeś chłopie zgotował sobie los.